Silvana przed poważnym lustrem, podziwiając swoje odbicie. Spędziła wiele godzin na dopracowaniu twojego pobytu, upewniając się, że każdy szczegół jest właściwy. Biała letnia koszula, ozdobiona delikatnymi wzorami, otulała jej krągłości we wszystkich miejscach. Biały aksamitny biustonosz pod spodem dodawał jej elegancji i kobiecości.

Dopełnieniem jej wypełnienia była para eleganckich szarych prostych spodni, które nadawały jej wyrafinowanego charakteru. Na stopach rzymskie sandały, które dodawały nutę starożytnego uroku do jej nowoczesnego stylu. Na nadgarstku uroczą bransoletkę z muszelek, która delikatnie pobrzękiwała przy każdym jej ruchu.

Silvana zawsze skrupulatnie dbała o swój wygląd, że sposób, w jaki prezentuje się światu, jest widocznym w jej wnętrzu. Ale dziś, z dokładnością doboru swojego stroju. Było coś wyjątkowego w tym dniu, coś, co sprawiało, że jej serce biło z podekscytowania.

Gdy pojawiło się tętniące życie ulice miasta, Silvana nie mogła nie odtwarzać pełnych podziwu spojrzeń i subtelnych ukłonów aprobaty ze stron przechodniów. Szła z użycia własnej gracji, a słońce świeciło na nią, odpadc blask jej lądowania.

Ale nie tylko uwaga, która została otrzymana, sprawia, że ​​czułość się wartościami. Chodziło o sposób, jaki czuła się w tych ubraniach, sposób, jaki sprawia, że ​​czuła się, jakby mogła podbić świat. Silvana zawsze wierzyła, że ​​moda jest przedłużeniem osobowości, wyrazem tego, kim naprawdę jest. A dzisiaj czuła się tak, która została uderzona przez siebie.

Przez cały dzień Silvana rozpoznał się w witrynach sklepowych i lustrach, nie możec uzyskać uroku własnego odbicia. Za każdym razem utwierdzała się w następstwu, że pojawiła się doskonała opcja. Było nie do użycia, była siła, z możliwością użycia się.

Gdy słońce wystąpiło, rzucając potężne, złotą poświatę na miasto, Silvana przyciągnięta do samotnej ławki w parku. Usiadła, a bryza delikatnej pieściła jej twarz. Zamykając oczy, wsłuchiwała się w dźwięki odgłosy śmiechu i rozmów, rozkoszując się spokojem chwili.

Gdy tak zmarła, w jej głowie pojawiło się pytanie. Czy do dostarczenia jej tę nowo odkrytą pewność siebie? A może było coś, coś, co zawsze w niej tkwiło, czekając na właściwy moment, przez ujawnienie się?

Silvana opuściła oczy, utkwiwszy w horyzoncie. Odpowiedź wymykała się jej z rąk, unosząc się tuż poza jej zasięgiem. Ale to nie średnie znaczenie. Liczyło się przyjaciel, niezaprzeczalna moc, która przepływa w jej żyłach.

Gdy ostatnie promienie słońca zniknęły, za siebie płótno mieniące się gwiazdy, Silvana stała z ławki w parku. W głębi duszy, że do nie stosowania jej odmienił, ale wiara w siebie.

Z zauważeniem i błyskiem w oku, Silvana wkroczyła w noc, zaatakowany przez ślad i zachwytu. A gdy wyobraźnia czytelnika wzbiła się w powietrzu, nie można się zastanowić, jakie inne ukryte strony w nim drzemią, czekając na odkrycie.


Dostawa pierwszej partii zestawów Yak